Jesteśmy w kontakcie z Bianką i stale dochodzą do nas informacje odnośnie maluszków w nowych domach. Wszyscy są bardzo zadowoleni ze swoich nowych czworonożnych przyjaciół, szczeniaczki chodzą do psich przedszkoli, niektóre z nich już zaczęły przygodę z dummy. Wkrótce kilka malców uda się do Lich na wystawę specjalistyczną retrieverów, aby oswoić się trochę z atmosferą wystawową. Natomiast w grudniu, w Kassel niektóre dzieci Arvillka i Jamie zadebiutują na ringu :-) Tak jak to było zaplanowane, jedna dziewczynka z miotu B została u Bianki. Pebbles mieszka wraz z mamą Jamie, z którą to cudownie się dogaduje.
W weekend 17-18.07.2010 przyechali do nas w odwiedziny nasi przyjaciele Aga, Marcel i Ruby. W sobotę pogoda była iście letnia, na termometrze ponad 30 stopni, tak więc nie pozostało nic innego jak udać się nad jezioro. Wybraliśmy się do Puszczy Zielonki, nad małe jeziorko położone w lesie. Rozłożyliśmy się nad brzegiem jeziora, psy szczęśliwe moczyły się do woli, my zresztą także :-) Zrobiliśmy w puszczy długi spacer i wieczorem wrócilismy do Poznania. Udaliśmy się do chyba najbardziej przyjaznej czworonogom restauracji w Poznaniu, do "Oberży pod dzwonkiem". Psiaki dostały po misce z wodą i zmęczone spały obok nas. W niedzielę pogoda już się popsuła, ale akurat nam to bardzo pasowało. Tego dnia zaplanowaliśmy trening dummy, a gdy jest upalnie, to psom ciężko jest pracować. Udaliśmy się najpierw na łąkę, gdzie psy ćwiczyły aport z lądu, a następnie nad wodę, gdzie najpierw trochę poćwiczyliśmy aport z wody, a następnie psiaki zażywały do woli kąpieli.
Aga, Marcel, Ruby - bardzo dziękujemy za odwiedziny i mamy nadzieję do zoboczenia niebawem :-)
 Czy ktoś wątpi w to, że flat to kanapowiec? Dzieci Jamie i Arvillka już od małego przyzwyczajane były, że jak wygodnie usiąść, to tylko na kanapie :-)))) Czyż te małe aniołki nie są przesłodkie? :-)
Po drodze z wakacji postanowiliśmy odwiedzić Arvillka dzieci w Usingen. Musielismy nadłożyć trochę drogi, ale warto było! Maluszki miały wtedy 6 tygodni, były więc już całkiem spore, kontaktowe i bardzo wesołe. Dni były wtedy gorące, dlatego największą aktywność malce wykazywały rano i wieczorem. Miałe one do dyzpozycji cały ogród, w którym urządzony był prawdziwy plac zabaw, z namiotem, tunelem, kulkami, a nawet basenem :-) Spędziliśmy u szczeniaczków czwartkowy wieczór, cały piątek, a w sobotę musielismy się niestety pożegnać. Oj ciężko mi to przyszło i przyznam szczerze, że łza zakręciła mi się w oku... Malce były naprawdę przesłodkie, nastawione na człowieka i przytulaśne. Bianka wykorzystała naszą obecność i zrobiliśmy maluchom pierwsze wystawowe fotki. Większość z nich spisała się pięknie i prężyła się niczym stare ringowe wyjadacze :-) Właściwie tylko chłopiec "bez koloru" bardziej zainteresowany był spaniem niż danonkiem i jakimiś tam fotkami :-)
A jak tata Arville reagował na swoje dzieci? Hmmm... tata osaczony przez małe piranie uciekał od nich jak najdalej :-) Jakoś nie bardzo odpowiadało mu, kiedy ząbki jak igiełki wbijały się w jego podbrzusze szukając mleczka. Bardzo dziękujemy raz jeszcze Biance i jej rodzinie za gościne i za to, że tak cudownie opiekowali się szczeniaczkami! Mamy nadzieję, że niedługo będziemy mogli znów zobaczyć choć kilkoro dzieci.
Jak już wspomniałam, przy okazji wyjazdu na wystawę, postanowiliśmy tegoroczny urlop spędzić w Danii. Wynajęliśmy dom położony na wydmach nad Morzem Północnym (do morza mieliśmy 500 m) i 10 dni spędziliśmy leniuchując na całego :) Nasze leniuchowanie polegało głównie na spacerowaniu po wydmach i wzdłuż plaży, zabawie na plaży we frisbee, aportowaniu z morza piłeczki a następnie zakopywaniu jej w tonie piachu :))) Arvillek był przeszczęśliwy, walka z falą i tarzanie się w piasku to jest to, co nasz miś lubi baaaardzo :) Pogodę mieliśmy bardzo ładną, było ciepło i przez większość pobytu słonecznie. W odwiedziny do nas przyjechały też znajome flaty z Polski, była Norma, Kumpel, Naszka, mama Arvillka Vasa oraz Presto i Diesel. Tak więc na brak flaciego towarzystwa nie mogliśmy narzekać :)
Dla nas wielkim plusem tego urlopu była mała ilość ludzi, którą spotykaliśmy spacerując. Czasem zdarzało się, że podczas spaceru nie spotkaliśmy nikogo... Plaże były bardzo szerokie i tłumów na nich też nie było. To bardzo duży komfort, kiedy chce się naprawdę odpocząć od ludzi i to na dodatek z psem. Choć muszę przyznać, że w Danii ludzie są bardzo mili do psów i ich właścicieli. Jednak nie można z psem wejść do restauracji (w ogródku można oczywiście siedzieć), czy też do wielu sklepów, jak to jest np. w Niemczech czy w Austrii.
Arviś na początku był bardzo zafascynowany ogromnym terenem wokół domu, który miał do dyspozycji. Jednak już po 2-3 dniach , kiedy to emocje opadły, zdecydowanie skupiał się na leżakowaniu :) Bardzo polecamy Danię na wakacje z psem, my na pewno do Skodbjerge jeszcze kiedyś wrócimy.
Już w zeszłym roku planowaliśmy wybrać się do Bratysławy na Wystawę Światową, ale jakoś nam to wtedy nie wyszło. Postanowiliśmy jednak, że tegorocznej światówki, odbywającej się w czerwcu, już nie odpuścimy :) Zaplanowaliśmy sobie, że znów połączymy wyjazd na wystawę z urlopem i tak też spędziliśmy 10 cudownych dni w Danii nad Morzem Północnym.
Arville zgłoszony został do klasy użytkowej, zarówno na światówkę, która odbywała się 24 czerwca w Herning, jak i na klubówkę retrieverów, odbywającą się 25 czerwca w Vildbjerge. Organizacja wystawy światowej była naprawdę na światowym poziomie, żadnych korków, tłoku przy wejściu, wokół ringów, zero problemu z parkingiem (każdy ring miał wydzielony swój sektor na parkingu). Hale były klimatyzowane, ringi ogromne, wyłożone wykładziną. Psy sędziował Stefan Sinko ze Słowacji, sędzia all-rounder, który właściwie psów nie „macał”, a skupił się bardziej na ruchu. Arville miał mocną stawkę, został w piątce i tuż przed lokatami sędzia podziękował moim mężczyznom J Arvillek dostał ocenę doskonałą, tak więc plan minimum został wykonany :)
Warto też w tym miejscu wspomnieć, iż Marek wystawiał nie tylko Arvillka, ale również Kumpla (Compendio Nash Qumpel), z którym to wybiegał tytuł JUNIOR WORLD WINNER 2010!!! A trochę tych juniorów zgłoszonych było :)
W piątek, 25.06, w Vildbjerge, odbyła się wystawa klubowa retrieverów. Tym razem flaty sędziowała Carina Östman ze Szwecji, która to flaty hoduje (hodowla Caci’s). Wystawa odbywała się na dworze, w bardzo sympatycznej atmosferze. Niestety słońce było bezlitosne i żar lał się z nieba. My przypłaciliśmy to niechcianą opalenizną, a Arvillek, jak zawsze w taką pogodę, zerową chęcią do biegania po ringu (mimo, że wystawiała go ciocia Karolina, za którą młody szaleje :)) Na lokatę się nie załapał, ale otrzymał ocenę doskonałą, co i tak nas bardzo ucieszyło, bo nie wszystkie psy schodziły z ringu z taką oceną.
Te wystawy były dla nas niesamowitą przygodą. Mogliśmy zobaczyć na żywo psy, które wcześniej znaliśmy tylko ze zdjęć. Szkoda tylko, że jak na WDS, stawka mimo wszystko nie była imponująca (158 flatów). Spotkaliśmy też sporą grupę znajomych z Polski i zagranicy, poznaliśmy wiele nowych osób, które kochają flaty tak jak my :) Na pewno te wystawy na długo pozostaną w naszej pamięci.
|