Już po raz trzeci wybraliśmy się na wystawę międzynarodową do Berlina. W sobotę, 17.04.2010 pobudka skoro świt i jazda :) Sędziowała pani Ewa Nielsen ze Szwecji. Arville zgłoszony był do klasy championów, w której startowały wraz z nim 4 psy. Arville miał dobry dzień, bardzo ładnie się ruszał i miał ochotę na pokazanie się. Wystarczyło to na 2. lokatę oraz ocenę doskonałą. Na wystawie spotkaliśmy Arvillkową rodzinkę i wielu znajomych, tak więc czas minął nam szybko i bardzo miło. Cieszymy się ogromnie z sukcesu Arvillka półsiostry - Compendio Vela Luka, która tego dnia zdobyła BOBa oraz BOGa3, brawa :) W galerii znajdziecie obszerną relację zdjęciową z wystawy.
Dziś Jamie była na USG i nie ma już żadnych wątpliwości, że nosi w brzuszku dzieci Arvillka:) Jesteśmy przeszczęśliwi i już nie możemy się doczekać kiedy maluszki się urodzą. Czas porodu przewidywany jest na około 20 maja. Trzymajcie dalej kciuki za dalszą bezproblemową ciążę Jamie, niezbyt trudny poród i zdrowe malce:)
W sobotę pojechaliśmy w gościnę do Żużla. Przyjechała też Tora, tak więc zebrały się 3 flaty do kupy, LOL :) Żużel oprowadził towarzystwo po swoich przepastnych terenach spacerowych, lasy, łąki, bagienka, jezioro, czego flaty mogą chcieć więcej :) Aaaa, były nawet konie po sąsiedzku. Oczywiście zabawom, biegom i harcom nie było końca, choć po czterech godzinach aktywności, już po wyjeździe Tory, chłopaki zeszły w zabawie do parteru, hehe. Jako że Tora przygotowuje się do swojej pierwszej wystawy, znaleźliśmy też chwilę na odrobinę nauki ładnego stania i biegania, ale to dla psiaków był akurat zapewne niezbyt ciekawy punkt programu :) Ludziskom raz jeszcze dziękujemy za miłe towarzystwo i do następnego razu!

Ach, coż to była za sobota. W tym roku Höchstadt po raz pierwszy gościł retrievery na specjalce. Zgłoszonych zostało ponad 240 psów, w tym aż 70 flatów. Sędziowała Fiona McKinlay ze Szkocji. My postanowiliśmy wybrać się do Höchstadt właśnie dla sędziego, chcieliśmy, aby Arvilla ocenił brytyjski hodowca flatów (hod. Colona), bo przecież to z Wielkiej Brytanii flat pochodzi, to tam jest jego ojczyzna. Ocenę Arvillek dostał doskonałą, opis cudowny, a widok sędziny inicjującej brawa podczas biegu Arvilla na ringu, na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Na tej wystawie Arville zebrał do kolekcji kolejny CAC DRC, który to pozwolił mu zakończyć Klubowy Championat Niemiec. Jest to pierwszy polski flat, który uzyskał ten tytuł! I pierwszy, który ma dwa niemieckie championaty, VDH oraz DRC. Arvillku, jesteś wielki!!! A udowodniłeś to także, zdobywając w Höchstadt BOSa! Marek spisał się też bardzo dobrze jako handler:) Z siostrą Arvillka, Arubą, wybiegał 2. lokatę w championach. Aruba uzyskawszy ocenę doskonałą i res CAC, rozpoczęła championat Niemiec VDH. Brawo!

Arvillek miał swoją drugą randkę:) Naszego przystojniaka już w październiku wybrała Jamie, czyli Neala's Crazy Little Thing. Jamie pochodzi ze Szwajcarii, a mieszka wraz ze swoimi wspaniałymi ludźmi w Niemczech, w hodowli Shelterwood. Jest to zdrowa, prawie 6-letnia sunia, która miała już jeden miot. Jamie jest przebadana od stóp do głów: HD A1/A1, ED free/free, PL free/free, HC-PRA-RD + gonio–wolna! Jamie jest też pracowitą dziewczynką :) Zdała BHP A, Dummy A oraz F, ma również bardzo dobrze zaliczony Wesenstest. Jest bardzo wesołą i miłą flatką, a do tego prawdziwy z niej łasuch :) Jamie bardzo się Arvillkowi spodobała i wszystko przebiegło wręcz książkowo :)Trzymajcie więc bardzo moooocno kciuki!

Jeszcze trochę powspominamy nasz zimowy urlop, który na początku marca tradycyjnie już spędzaliśmy u naszych południowych sąsiadów w Spindlerowym Młynie. Było bardzo bardzo fajnie, ale zdecydowanie za krótko:) Pogoda dopisała nam w tym roku wspaniale, błękitne niebo i słońce sprawiało, że jazda na nartach i górskie spacery były czystą przyjemnością. Codziennie przed wyjściem na stok szliśmy z Arvillkiem na godzinny poranny spacer. Taki spacer w śniegu po pachy i to pod górę potrafi nieźle każdego wymęczyć:) Po powrocie ze spaceru i po śniadaniu, my udawaliśmy się na stok, a Arvillek w objęcia Morfeusza. Po narciarskich szaleństwach wracaliśmy już do naszego psiaka i po krótkim odpoczynku znów udawaliśmy się na górski szlak. Arville był przeszczęśliwy, bo on kocha śnieg, a tam było go pod dostatkiem. Arvillek towarzyszył nam też w pobliskiej restauracji, gdzie zawsze dostawał michę z wodą:) Spindel-do zobaczenia za rok:))) W galerii można już znaleźć zdjęcia z naszego wyjazdu.

|